Wymi臋ty bukiet kwiat贸w

 Ten jeden bukiet kwiat贸w,

nawet je艣li wa偶y tysi膮c kilogram贸w -

nie wywa偶y s艂贸w;

Twoich - jakich wypowiedzie膰 nie mo偶esz -

Lub nie umiesz.

W臋drujesz jak chor膮偶y,

z flag膮; gdzie pierwsza litera mojego imienia.

Niby co艣 wyj膮tkowego.

Daleko nie maszerujesz;

a i tak kupujesz je -

u tej starszej pani na Milowicach.

Kilka ulic dalej.

Wspierasz jej ma艂y biznes,

a kwiaty od Ciebie ususzone - 艣wiadomie;

kiedy to ja wracaj膮c z pracy po zachodzie s艂o艅ca -

Ty 艣pisz zm臋czony,

a kwiaty czekaj膮 na stoliku zapakowane,

lekko wymi臋te, ukiszone w ozdobnym papierze;

bo nios艂e艣 je razem z zakupami na jutrzejszy obiad. 

Czy to podsumowanie naszej mi艂o艣ci?

Nie wiem - ale;

Uwa偶am, 偶e i nawet wtedy pi臋knie wygl膮daj膮. 

Dzi臋kuj臋 za nie -

nawet je艣li odbieram je w podarunku; samotni.

Tak szczerze to mnie to wkurwia.

Ale nie przestawaj!

Dla tej starszej Pani.




[Bia艂y wiersz - brak rymu w klauzulach]


Komentarze