Dlaczego wybrałam nurt magii? Gdzie pochować apostatę? Czy moja córka przystąpi do komunii świętej?

 


Tyle pytań, a więc pewnie wiele ludzi zastanawia się "jak to jest". Zawsze jest ten pierwszy raz, gdzie coś nas zafascynuje i chcemy kroczyć daną drogą w wierze lub bez niej. Potem biorą nas rozterki rodzinne - w jaki sposób będziemy wychowywać nasze dzieci, co powiemy najbliższym, a następnie... no właśnie, co dalej? 

Wiecie, że po dokonaniu apostazji tracicie prawo do pochowania waszego ciała na cmentarzu przez kościół? Co wtedy zrobić? W dalszej części oczywiście to wyjaśnię. Więc jak widzisz, to wszystko nie jest takie hop siup. Czy to jest dla mnie minus? Na te pytania odpowiem poniżej, bo to naprawdę trudny temat, nad którym wiele z nas się zastanawia... 


1. Dlaczego magia? 
Ona dała mi wolne i szersze patrzenie na ludzi i Świat, jaki nas otacza. Odepchnęłam idee "duszy", bo w magii ona nie istnieje (dusza to termin religijny) Co najwyżej, można określać słowem "dusza" - rozwój duchowy i samą duchowość. Magia to też nie jest wiara ani sekta. Nie jest to także żadna klatka, w której człowiek się zamyka. Nie jest to również coś - co nas ogranicza. Dzięki niej poszerzyłam swoje widzenie rzeczy materialnych i niematerialnych, doświadczam mocniej, czulej i więcej, myślę i patrzę troszkę szerzej niż inni (co idzie wyczuć nawet w normalnej rozmowie), czuję wolność i swoje wielkie możliwości. Nauczyłam się pracować nad sobą, swoją świadomością, energią, manifestować upragnione "sprawy", tworzyć - w wielu aspektach, doceniać małe rzeczy, przekraczać własne granice, realizować cele, które były tylko "gdybaniem" i marzeniami, chronię siebie i bliskich, poszerzam wiedzę na wielu płaszczyznach, dużo czytam - gdzie wcześniej było to dla mnie mega oporne, uczyniłąm z magii całe moje życie i tak dalej i jeszcze daleeej. Mogłabym wymieniać naprawdę cały czas. Magia po prostu zmieniła wszystko co mnie otacza wraz ze mną w roli głównej. Okazało się nawet, że była ona w moim życiu już nieco wcześniej niż myślałam...  
Nie do końca wiem, jak inaczej wytłumaczyć to - jak magia działa lub konkretnie czym jest, bo nie jest to czarowanie z królikiem w kapeluszu. To coś... czego szczerze nawet nie da się opisać słowami. Pomogę sobie właśnie teraz księgą Magiji współczesnej autorstwa Donalda Michaela Kraig'a, gdzie autor pisze;


Według Aleistera Crowleya, słynnego okutysty, magia jest "nauką i sztuką powodowania zmiany zgodnie ze swoją wolą".  Ok, zakładam, że kolesia nie każdy będzie kojarzyć. W skrócie napiszę, że Crowley był członkiem Hermatycznego Zakonu Złotego Brzasku. Należała także do tego zakonu Dion Fortune, która denificję magii ma niemalże identyczną jak Crowley, jedynie z taką małą różnicą gdzie dla niej "zmiana" to miała być bardziej zmiana w świadomości. 

 

Od dawna wiadomo, że kościoły budowano, Świątynie tak samo, a jeśli chodzi o magię - były zakładane zakony lub praktykowano wspólne sabaty w mniejszym gronie bez określania tytułów i hierarchii albo i też samotnie. Bo czemu nie. To nie jest wymysł świadomości tylko po prostu coś co istniało i istnieć będzie, jej całe jestestwo jest bardzo głęboko zakorzenione. Rodzaje magii i jej ścieżki rozpiszę w innym rozdziale/poście. To obszerny temat. A więc wróćmy do mnie.
Ja akurat, nie należę do żadnego stowarzyszenia czy też zakonu, działam sama. Miałam oczywiście taki moment, że byłam chwilkę członkiem pewnej grupy ludzi, konkretniej Smoczej Przystani, gdzie głosił o magii Pan Rodmin, ale jednak to nie dla mnie, pełniłam tam bardziej rolę obserwatora, a do jego szkoły magii nie uczęszczałam. Czasem lubię posłuchać na temat magii z jego live'ów, ale jednak cenię sobie własne zdobywanie wiedzy - po troszku zewsząd. 
Magia to nie tylko praca z atrybutami typu tarot, wahadło, ołtarz rytualny, składanie ofiary bóstwom czy praktykowanie rytuałów nago lub w szacie tao... To przede wszystkim bliskość ze swoim wewnętrznym "ja", życie w harmonii ze swoim organizmem, rozumowanie - które jest szersze niż przeciętnie, to również bliskość z naturą, manipulacja i odczuwanie energii, praca z bóstwami lub istotami wyższymi itp. Chociaż dla sprostowania wolę napomnieć; Możesz pracować z bóstwami, ale nie musisz. Możesz robić rytuały, ale nie musisz. Możesz pracować z tarotem czy wahadłem, ale... no nie musisz. Drogę jaką obierzesz - to twoja wola. Ja osobiście pracuję z tarotem, wahadłem, zajmuję się również radiestezją, prócz tego działam z bytami astralnymi między wymiarami, a z codziennych czynności uczyniłam magiczne rytuały bo teraz to nawet kąpiel to nie jest "tylko" kąpiel - zmywam nią zanieczyszczenia i brudy nie tylko fizycznie, ale też mentalnie, poszerzam wiedzę literaturą o tej tematyce (ezoteryka, parapsychologia, fizyka kwantowa, prawo rezonansu, astropsychologia, luźniejsze i ogólnikowe wydania magiczne dla relaksu i wiele innych). Doceniam szczegółowiej i głębiej; wszystko, jestem też bardziej świadomym swych czynów i postępków - człowiekiem. Mniej boję się śmierci, dzięki magii wiele spraw zostało w moim życiu posegregowane. Mniej w tym stresu i niejasności. To ona wyznaczyła drogę jaką podążam i się kieruję. Stała się moim całym życiem i wszystkim co mnie otacza. I to jest dla mnie magia. Bez ograniczeń. 
A więc w podsumowaniu mojego nurtu i działań; Postawię tarota, znajdę wahadłem zagubiony tusz do rzęs lub pomogę odpowiedzieć sobie na nurtujące mnie lub moich bliskich pytania, pożyczę ciekawą książkę, smakuję różnej literatury i ciągle poszerzam wiedzę, jestem w stanie wzmacniać energetycznie przestrzeń i ludzi w niej przebywających, zobaczę wszystko to - czego nie wypowiesz słowami. Posiadam umiejętności medialne, wyczuwam energię istot z nie tego świata, jestem odbiornikiem na tej cienkiej nici porozumienia i działań. Realizuje sukcesy a nie o nich myślę. Ostatnio weszłam w runy - mam nadzieję, że szybko je opanuję. Na chwilę obecną nie działam z żadnym bóstwem. Jeśli chodzi o "celebrowanie" świąt, to działam zgodnie w kołem roku, który lepiej znany jest wiccanom. Jestem elastyczna i wolna. I tego nikt mi nie odbierze. 

2. Apostazja - czym jest i jak zorganizować pochówek apostaty? 
Apostazja jest po prostu pewną formą oficjalnego porzucenia wiary chrześcijańskiej. Prościej nie da się tego określić. Mogą jej jednak dokonać tylko osoby, które ukończyły 18r.ż. Dokonuje się jej na podstawie wniosku, który można pobrać po prostu przez internet. Podpisany dokument zanosi się do swojej parafii. W akcie apostazji należy podać przyczynę odejścia z kościoła. Ale pamiętajmy o najważniejszym... Ksiądz nie ma prawa odmowy przyjęcia dokumentu.

Ciekawostka...[nota prawna]
Jeszcze do 2015 roku przedłożenie dokumentu apostazji wiązało się z koniecznością posiadania dwóch świadków, którzy pojawią się w parafii. Wymóg ten został zniesiony poprzez dekret Konferencji Episkopatu Polski w sprawie apostazji i powrotu do kościoła z 2015 roku.


Apostazja oznacza wykluczenie ze wspólnoty kościoła. Osoba porzucająca wiarę nie może przyjmować sakramentów świętych, nie weźmie ślubu kościelnego, ani nie będzie chowana w obrządku katolickim - co właśnie za chwilkę sobie rozwiniemy. W świadectwie chrztu umieszcza się specjalną adnotację o dokonaniu apostazji. Sam chrzest nie może zostać anulowany. Jest to sakrament, którego nie można wymazać. Oznacza to, że według prawa kanonicznego, apostata nadal pozostaje katolikiem. To z kolei umożliwia powrót do wspólnoty, który odbywa się poprzez zgodę właściwego biskupa. 

Przejdźmy zatem do tematu pochówku apostaty, jakie mamy możliwości?


Weźmy pod lupę: Pogrzeb świecki, który nie oznacza, że zmarły będzie pochowany na cmentarzu oddalonym od miejscowości swojego zamieszkania. Władze administracyjne cmentarzy wyznaniowych mają obowiązek umożliwienia pochówku niewierzących, jeśli w danej miejscowości nie znajduje się cmentarz komunalny.

 

Powyższy nakaz wynika z artykułu 8 paragraf 1 ustawy z dnia 31 stycznia 1959 roku o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Zarządca cmentarza wyznaniowego nie może dopuścić się żadnych form dyskryminacji, a osoba niebędąca katolikiem ma prawo do spoczynku w grobowcu rodzinnym lub innym, wykupionym na potrzeby pochówku. We wspomnianym artykule czytamy:

„W miejscowościach, w których nie ma cmentarzy komunalnych, zarząd cmentarza wyznaniowego jest obowiązany umożliwić pochowanie na tym cmentarzu, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, osób zmarłych innego wyznania lub niewierzących”.

^Z powyższego zapisu wynika, że zarząd cmentarza wyznaniowego nie może zakazać pochówku świeckiego, ani utrudnić prowadzenia pogrzebu przez Mistrza Ceremonii. Ksiądz może odmówić uczestnictwa w takim pochówku lub zakazać korzystania z cmentarnej kaplicy, jednak sam pochówek będzie odbywał się zgodnie z zapisami obowiązującego prawa.

Zadaniem organizatora pochówku (np. rodziny, znajomych) będzie przekazanie administracji cmentarza części karty zgonu. Jest to po prostu niezbędna formalność, która obowiązuje zarówno przy pochówkach katolickich, jak i świeckich. Obowiązek przedłożenia części karty zgonu wynika z artykułu 11 paragraf 3 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Część dokumentu zawiera najważniejsze dane zmarłego, a w tym imię i nazwisko, datę oraz miejsce zgonu, datę oraz miejsce urodzenia, imiona rodziców, adnotację o zarejestrowaniu bądź zgłoszeniu zgonu, dane o tym, czy zgon nastąpił w wyniku choroby zakaźnej.

Jak zapewnić sobie pogrzeb świecki? Podstawa prawna.
Wedle powszechnie obwiązujących zapisów prawa, każdy może być pochowany zgodnie z wyznawanymi zasadami religijnymi lub przekonaniami w sprawach religii. Oznacza to, że osoba niewierząca może zapewnić sobie pochówek w obrządku świeckim. Gwarantuje to ustawa z dnia 17 maja 1959 roku o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. W artykule 2 ustęp 12 czytamy:

Art. 2. Korzystając z wolności sumienia i wyznania - obywatele mogą w szczególności…

12. otrzymać pochówek zgodny z wyznawanymi zasadami religijnymi lub z przekonaniami w sprawach religii”.

Co istotne, ostatnia wola dotycząca sposobu pochówku nie powinna być spisywana w testamencie, bowiem ten zazwyczaj zostaje otwarty dopiero po pogrzebie. Najprostszą drogą do zapewniania sobie pochówku świeckiego będzie zatem szczera rozmowa z rodziną i wskazanie wytycznych dotyczących formy pogrzebu. Można także sformułować swoje wytyczne w formie pisemnej, która po śmierci będzie skierowana do zakładu pogrzebowego.

Ustalenie sposobu pochówku z rodziną nie daje pełnej gwarancji tego, jak przeprowadzony zostanie pogrzeb. Rodzina może zmienić zdanie i zorganizować zmarłemu pogrzeb katolicki. Dlatego niektóre osoby niewierzące decydują się na apostazję, która gwarantuje pochówek świecki.

Pogrzeb poza cmentarzem i możliwości w Polsce.
Pogrzeb i pochówek osoby bliskiej zawsze jest teoretycznie kwestią niby prostą - wystarczy wybrać cmentarz, na którym ma spocząć dana osoba. No ale...co jednak, jeśli zażyczymy sobie nietypowego pochówku? Albo w ostatniej woli zmarłego widnieje, że prosi o kremację i ustawienie urny w domu lub rozsypanie prochów na terenie przydomowego ogródka? Czy prawo dopuszcza taką ewentualność? Zgodnie z art. 12 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 31 stycznia 1959 r. (tekst jednolity Dz.U. z 2011 r. nr 118, poz. 687 z późn. zm.) zwłoki mogą być pochowane przez złożenie w grobach ziemnych, w grobach murowanych lub katakumbach albo przez zatopienie w morzu. Szczątki pochodzące ze spopielenia zwłok mogą być przechowywane także w kolumbariach.

Same katakumby zaś to specjalne pomieszczenia z wydzielonymi kwaterami w ścianie. Katakumby są przeznaczone do pochówku zwłok - zaś do składania urn buduje się kolumbaria. Tam właśnie – w specjalnych niszach – umieszcza się urny z prochami. Według prawa katakumby, kolumbaria i groby ziemne mogą znajdować się tylko na cmentarzach.

***

Czy moja córka pójdzie do komunii świętej? 
Moją decyzją jest, że absolutnie nie, bo nie żyjemy w wierze katolickiej. A więc dlaczego miałabym dziecku wpajać jej zasady? Uważam, że gdy dorośnie to samodzielnie zadecyduje o drodze jaką będzie chciała kroczyć. W mojej rodzinie nie obchodzę katolickich Świąt, nie wspieram kościołów katolickich, dodatkowo moja córka nie uczęszcza na zajęcia religii, nie przyjmujemy kolędy, więc byłoby to bezsensu. Być może nie jest to coś z czego jest zadowolona moja dalsza rodzina, ale ja - żyję dla siebie i nie będę swojemu dziecku narzucała niczego, kiedy to bidulka jest jeszcze niczego nieświadoma. Będzie taki moment w jej życiu, że sama zacznie dostrzegać terminololgię słowa wiara i różne inne przekonania. Nie wymagam od niej również życia w magii. Osobiście, praktykuję ją oczywiście w domu, ale od mojego dziecka tego nie wymagam, a jeśli o coś pyta - odpowiadam z faktycznym stanem rzeczy co i jak. Nie ukrywam swoich praktyk. Często jest tak, że sama chętnie ze mną uczestniczy w celebrowaniu Świąt koła roku, chętnie też dotyka minerałów, ogląda karty tarota i macha wachadłem. Moje dzienniki i praktyki wręcze dalej, nie wiem czy córce, a może kolejnemu dziecku, bo w magii, wiele rzeczy działa pokoleniowo - ale w przeciwieństwie do wiary - do niczego nie zmusza i nie ogranicza. 

Komentarze