[edit 11.03.2022r]
Ka偶dy przesta艂 ocenia膰 si臋 wzajemnie?
Zrozumie膰, 偶e ka偶dy ma prawo 偶y膰 po swojemu?
Nie marnowa膰 ju偶 czasu na rzeczy "nieistotne"?
Nazywa膰 rodzin膮 swoich przyjaci贸艂?
Bez planowania, spakowa膰 walizk臋 i jecha膰 nie wiadomo gdzie?
Ka偶dy b艂膮d - bra膰 jako lekcj臋 i przewr贸ci膰 kartk臋 dalej?
Przekroczy膰 w艂asne granice?
P贸j艣膰 do kina i da膰 wybra膰 seans obs艂udze kasy biletowej?
Wybaczy膰, zamiast trzyma膰 w sobie 偶al?
Poszerza膰 w艂asne horyzonty, a nie narzeka膰 na brak osi膮gni臋膰?
Kocha膰, a nie nienawidzie膰?
Nie liczy膰 ju偶 kalorii?
Cieszy膰 si臋 mo偶liwo艣ciami jakie 偶ycie nam zsy艂a?
Zrozumie膰 omylno艣膰 ludzk膮?
Adoptowa膰 zwierz膮tko w potrzebie?
Chcie膰 dla siebie jak najlepiej?
By膰 wdzi臋cznym zamiast buja膰 w niewystarczalno艣ci?
Powiedzie膰 komplement obcej osobie na ulicy?
Przeczyta膰 ksi膮偶k臋, kt贸rej nie ocenimy wcze艣niej po ok艂adce?
Zacz膮膰 偶a艂owa膰, 偶e si臋 co艣 zrobi艂o, ani偶eli nie?
***
To jedne z wielu przyk艂ad贸w "A gdyby tak...". Dzi艣, chcia艂abym skupi膰 si臋 na ograniczeniu ludzkim wobec drugiego cz艂owieka + systemem w kt贸rym boimy si臋 zmian dla siebie samych. Na mnie co prawda nie robi膮 wra偶enia takie terminy, bo staram si臋 偶y膰 tak, 偶eby nie definiowa膰 drugiego cz艂owieka; po sposobie JEGO 偶ycia. Sama bardzo d艂ugo walczy艂am o swoj膮 wolno艣膰 i wyzwolenie, na kt贸re sk艂ada si臋 bardzo du偶o rzeczy. Wygl膮d, pogl膮dy, spos贸b w jaki 偶yje, decyzje jakie podejmuje, s艂owa, kt贸re wypowiadam... Staram si臋 r贸wnie偶 nie zamyka膰 w klatce w艂asnej wyobra藕ni. Po prostu. Ocena/wyra偶enie opinii - niczemu si臋 ma do zakaz贸w, rozkaz贸w i decydowania za drugiego cz艂owieka. Pami臋taj. No chyba nie b臋dziesz k艂贸ci膰 si臋 o sprawy oczywiste?
Naprawd臋 ludzie lubi膮 marnowa膰 czas na rozbestwianie si臋 nad innymi. Jejku, jakie to jest 偶a艂osne. Co takiego cz艂owieka boli? Czy twoje 偶ycie jest jego? Tw贸j wygl膮d? Twoja praca? Twoje decyzje i wybory? Twoje marzenia i cele? Czy ktokolwiek inny pr贸cz Ciebie ma nad tym w艂adz臋, kontrol臋 i prawo do manipulacji Tob膮? NIE. - To jedyna w艂a艣ciwa odpowied藕. Je艣li czujesz inaczej, bardzo mi przykro. A mo偶e jeste艣 w艂a艣nie tego typu osob膮? Oprawc膮 i agresorem? A wi臋c powiedz mi...jaki masz problem? Po co zaprz膮tasz sobie tym g艂ow臋? Nawet je艣li to tw贸j przyjaciel, dziecko, partner... fajnie tak kogo艣 ogranicza膰? Wyznacza膰 co mo偶e, a czego nie? Czy to chomik w jakiej艣 klatce? Czy to twoja cholerna w艂asno艣膰? Nie. Jakim prawem oceniasz to, w jaki spos贸b funkcjonuje druga osoba? Czy kto艣 prosi艂 Ci臋 o zdanie? Jak bardzo nieszcz臋艣liwy jeste艣, aby marnowa膰 SW脫J cenny czas na innych? Jak bardzo mi powinno by膰 Ci臋 偶al, skoro nie potrafisz 偶y膰 pe艂ni膮 swojego 偶ycia i oddajesz najcenniejsz膮 walut臋 jak膮 jest czas - tw贸j nieodwracalny czas - komu艣 innemu? Albo kiedy odbierasz komu艣 tak膮 mo偶liwo艣膰 - aby 偶y艂 po swojmu. No jak? Nie s膮dzisz, 偶e 偶ycie zdecydowanie ju偶 jest za kr贸tkie? Po chuj to robi膰?
Bardzo mi przykro, je艣li ktokolwiek jest ofiar膮 takiego wynaturzonego niewolnictwa. Jedyne co powinien czu膰 "oprawca" to WSTYD. Je艣li tak robisz to wstyd藕 si臋. Bo ka偶dy ma prawo do 偶ycia po swojemu. Aspekt wychowywania nie艣wiadomego dziecka i zasad w domu to ju偶 inny temat. Mam na my艣li dok艂adnie sytuacje, w kt贸rych ofiara i oprawca zachowuj膮 pe艂ni臋 艣wiadomo艣ci swoich czyn贸w i decyzji jakie podejmuj膮.
Zdanie innych? A to twoje 偶ycie czy ich?
Pieni膮dze? Zawsze mo偶na prac臋 zmieni膰 lub dochodzi膰 do czego艣 ma艂ymi kroczkami.
"Zasady"? Serio ludzie lubi膮 sami od siebie wchodzi膰 do klatki? Mo偶e jeszcze takiej 1cm na 1cm?
Rodzice, przyjaciele, partner? Niewolnictwo i ch臋膰 pozostawania w takiej relacji to nic innego jak syndrom Sztokholmski, a to si臋 leczy, wiesz?
Syndrom sztokholmski diagnozuje si臋 w przypadku wyst膮pienia nast臋puj膮cych symptom贸w:
☞ Ofiara 偶ywi wobec sprawcy pozytywne uczucia, stara si臋 zrozumie膰 przyczyny jego zachowania;
☞ Ofiara nie podejmuje dzia艂a艅, kt贸re mog艂yby doprowadzi膰 do uwolnienia i poprawy jej sytuacji, nie wo艂a o pomoc, nie podejmuje pr贸by ucieczki;
☞ Ofiara nie wini sprawcy lub wr臋cz stara si臋 go usprawiedliwia膰 i broni膰, nie chce wsp贸艂pracowa膰 z organami 艣cigania, nie chce, aby sprawca poni贸s艂 kar臋 za swoje czyny;
☞ Ofiara jest sceptycznie lub wrogo nastawiona do os贸b, kt贸re chc膮 udzieli膰 jej pomocy (rodziny, przyjaci贸艂, policji);
☞ Ofiara uwa偶a sprawc臋 za blisk膮 osob臋, przyjaciela lub wr臋cz wybawiciela i obro艅c臋. To oprawca dyktuje jak ma by膰.
Syndrom sztokholmski jest uwa偶any za reakcj臋 obronn膮 ofiary, kt贸rej bezpiecze艅stwo, zdrowie lub 偶ycie zale偶y wy艂膮cznie od sprawcy przemocy [fizycznej/psychicznej/emocjonalnej]. Tym samym uczy si臋 odgadywa膰 i spe艂nia膰 jego potrzeby, aby zminimalizowa膰 ryzyko w艂asnej krzywdy. Szacuje si臋, 偶e syndrom dotyczy 5% os贸b, "przetrzymywanych" przez oprawc臋. Wykszta艂ca si臋 w贸wczas, gdy ofiara nie widzi wyj艣cia z sytuacji, nie rozwa偶a ucieczki (lub nie ma takiej mo偶liwo艣ci), jest zniewolona lub poni偶ana, koncentruje si臋 na pozytywnych zachowaniach oprawcy i ma tendencj臋 do ich wyolbrzymiania. Jednocze艣nie jej 偶ycie lub zdrowie jest zagro偶one, a bezpiecze艅stwo uzale偶nione wy艂膮cznie od agresora. Partner zabroni艂 Ci czego艣, krzycza艂 na Ciebie, dosz艂o do tego, 偶e postawi艂 na swoim, ograniczy艂 Ci臋, a na drugi dzie艅 dostajesz bukiet kwiat贸w i aprobaty? RED FLAG
Wyr贸偶nia si臋 cztery etapy rozwoju syndromu sztokholmskiego:
☞ Ofiara nie jest w stanie uwierzy膰, 偶e znajduje si臋 w niekorzystnie z艂ej sytuacji.
☞ Ofiara u艣wiadamia sobie swoje po艂o偶enie. Wie gdzie jest, po co i dlaczego.
☞ Ofiara cierpi, boi si臋, prze偶ywa.
☞ Ofiara zaczyna akceptowa膰 sytuacj臋, w kt贸rej si臋 znalaz艂a i zbli偶a膰 emocjonalnie do sprawcy.
Dlaczego tak PO PROSTU nie zrobisz tego na co masz ochot臋? Bo czujesz strach? Bo s膮 jakie艣 granice? No jakie? Kto tak zarz膮dzi艂? A je艣li zarz膮dzi艂 to jakim prawem? Nie jeste艣 wi臋藕niem, w艂asno艣ci膮 i niewolnikiem drugiej osoby!
Honey... zapami臋taj poni偶sze s艂owa!
B膮d藕 sob膮 i daj innym t膮 mo偶liwo艣膰.
Ucz si臋 na b艂臋dach i daj innym prze偶ywa膰 lekcje pokory tak samo.
R贸b wszystko tak, jakby jutra mia艂o nie by膰.
Przesta艅 odbiera膰 cz艂owiecze艅stwo drugiemu cz艂owiekowi.
Nie odbieraj szczerej bolesnej prawdy jako chamstwo. Czasem warto dosta膰 mentalnie w pysk.
呕yj, a nie udawaj, 偶e to robisz. OK?

Komentarze
Prze艣lij komentarz