Granice

Czasem spaceruje w swoich skrytych my艣lach -
odbijaj膮 si臋 od mojej g艂owy jak 艣wiat艂o o kryszta艂,
u艣miecham si臋 lekko, mam nadziej臋 偶e dostrze偶esz,
nasze wsp贸lne chwile, po kt贸rych zosta艂o tylko zdj臋cie.

Chodz臋 po taflach w贸d, w odbiciu wspomnie艅,
w asy艣cie jutrzejszej niewiadomej -
odst臋p贸w mi臋dzy noc膮 a dniem,
przetartej granicy mi臋dzy 艣wiadomo艣ci膮 a snem.

Dobijam si臋 do muru wspomnie艅, warto艣ci i wyboru,
gdzie szczelina 艣wiat艂a, odbija promienie od gromu,
dostrzegam w niej wiele nienazwanych przeze mnie kolor贸w,
nas艂uchuj膮c twoich s艂贸w; zag艂uszaj膮cego mnie szumu.

Zatapiam si臋 w oceanie i cyklonie wspomnie艅,
Nie wiem co za si艂a ci膮gnie mnie za nog臋?
Ton臋, a pory dnia okre艣li膰 ju偶 nie mog臋,
Nie ma ju偶 granic, a na 偶adnej ju偶 nie stoj臋.

Widz臋 wyra藕ne przeb艂yski w ten pochmurny dzie艅,
krople deszczu sp艂ywaj膮ce; tworz膮 kurtyn臋 艂ez,
Mog艂a艣 to by膰 Ty a pozosta艂 tylko tw贸j cie艅,
kszta艂ty; nadaj膮ce szarej codzienno艣ci nowy sens.

Wynurzam si臋 z g艂臋bin i fal w艂a艣nie teraz,
zrzucaj膮c z siebie czasu zb臋dny ci臋偶ar,
widz臋 r贸偶nic臋 pomi臋dzy g艂臋bi膮 a niebem,
czuj臋 stabilne t臋tno co nap臋dza moje serce.

 









Komentarze