Ognisko

 Wys艂uchane szepty; zbe艂tane my艣lami, gdzie gwiazdy 艣wiadkiem

otuliwszy m膮 twarz; d艂oni膮 mitycznego tworu,  zza 艣wiat贸w

gdzie pro艣by interpretowane by膰 mog艂y; kiepskim 偶artem

otrzyma艂am pustostan - na nowo, sklepieniem starych haft贸w.


Towarzysz膮ca wdzi臋czno艣膰, mimo dos艂owno艣ci tego spe艂nienia

Harmonia; lekko szumi膮ca, czasem te偶 skupienie, pe艂na analiza

Bytum; Jakkolwiek w臋druj膮ce, 艣wiat艂em b臋d膮c mego cienia -

w rozg艂osie nocnych 膰wierk贸w; znana, lecz wci膮偶 bezimienna.


Kunszt zebrany walut膮 czasu, obyty fal drog膮

Wystudzony. Otulony lukrem; nazwanym cz艂owiecze艅stwem. 

St膮paj膮cy nade mn膮, niczym si艂a, spe艂na sprzestrog膮

Rozkwit艂, sadz膮c nasiono, nazwane prosto - bezpiecze艅stwem.


Ognisko migocz膮ce na mych d艂oniach; iskrz膮ce, tak lekkie

Zoboj臋tnienie - pod mask膮, po wielu pr贸bach ju偶 zdj臋t膮, a

oczyma w dal patrz臋, co raz to ozi臋blej -

obdarowuj膮c drugim 偶yciem, dekoruj膮c dawne - zwied艂膮 r贸偶膮. 







Komentarze