Wrażliwy potrafi pięknie żyć. Nadwrażliwy musi nałożyć pancerz, opanować emocje. Najważniejsze, by nie stać się emocjonalnym draniem.
Kojarzy się ze słabością... kogoś wrażliwego łatwo dotknąć i zranić. W takim rozumieniu jest jak "piętno"czyli utrudnia funkcjonowanie. Ale to tylko jedno jej oblicze, bo drugie jest jednak wspaniałe, przecież wrażliwość to również bogactwo, wrota do krainy czułości, bliskości, miłości i piękna. Wrażliwość to nie wada. To co czujesz Ty, odczuwać można kilkukrotnie mocniej bądź słabiej. Ktoś bliski, może ją w Tobie kochać, a Ty możesz jej nienawidzić... Przecież tyle razy już pewnie słyszałeś/aś, że przesadzasz, dramatyzujesz, przeżywasz na daremno - bo są gorsze rzeczy na świecie. Prawda? To mylne, uwierz mi. Każdy z nas czuje inaczej, emocje to ludzka normalna sprawa.
Najłatwiej powiedzieć powyższe zdania i nie przejmować się wołaniem o pomoc kogoś bliskiego. Ludziom czasem brak wiary w siebie, stresują się, przeżywają wiele spraw, ale nie po to by te postawy inni negowali - nikt nie chce tego słyszeć. To są sygnały, że coś lub ktoś, zaburza naszą wewnętrzną harmonię. Nigdy nikt nie powinien pozostawać obojętny na płacz, zdenerwowanie i niewytłumaczalne w logiczny sposób wahania nastrojów jak i inne zachowania, które najczęściej "irytują" naszych bliskich. Wszystko ma swój powód - a zaniedbanie emocjonalne i psychiczne człowieka prowadzi naprawdę do wielu chorób i schorzeń. Lepiej dojść do wniosku, że był to fałszywy alarm i wrócić do spokoju ducha, niż zasiewać nasiono zaniedbania emocjonalnego i psychicznego. Być może osoba, którą nazywasz "nadwrażliwą i wkurzającą lub płaczliwą", jest chora, przez co przeżywa objawy również chroniczne* (gdzie często używa się słowa leniwa) i nie jest w stanie wstać z łóżka, a co dopiero zjeść śniadania, czy pójść do pracy albo "ogarnąć się" - jak często się mówi. Przykładów są miliony i wierzę, że choć jedna osoba, wymieni taki jeden ze swoich obserwacji na co dzień.
Ja, osobiście, wiele razy słyszałam diagnozy swojej rodziny czy bliskich. Niejednokrotnie narzucano mi zdanie na temat mojego zachowania. "-Jesteś leniwa"; "-Jak zwykle przesadzasz"; "-Będziesz starsza to będziesz się z tego śmiała"; "-Co tak ryczysz, weź się uspokój"; "-Nie dramatyzuj";
Ano... i słynne "-BĘDZIE DOBRZE"
Faktycznie, nie wykluczę sytuacji jak przeżywałam coś nie potrzebnie, ale nie mamy zbyt dużego wpływu na to jak nasz organizm reaguje. Skoro mamy wątpliwości, rani nas coś, nie da się tego ominąć spokojnie. Pomimo wszystko, ważna jest rozmowa o problemie, a nie nagminne zbywanie tegoż problemu.
Czy wrażliwość to empatia? Nie powiedziałabym, choć wiele z was pewnie po dłuższym namyślę, stwierdzi, że mają podobne tendencje. - Bo mają, aczkolwiek, wrażliwość jest pojęciem względnym, bo każdy człowiek ma inną wytrzymałość na pewne rzeczy. (jeden przeżywa mocno, drugi mniej, a jeszcze inny wcale - np. śmierć bliskiego, czy też brutalne filmy).
Łatwo to porównać do filmu na temat znęcania się zwierząt. Większość ludzi spojrzy na to chłodnym okiem - ale jednak stwierdzi że to złe i wykażą się zachowaniem o nazwie "Empatia", skomentują i uświadomi im to tylko w głowie, że takie rzeczy mają miejsce i trzeba się z tym pogodzić, ewentualnie skończy się zdaniem "ale okropieństwa, weź to wyłącz!". Lecz jest również grupa ludzi, która wyleje przy tym hektolitry łez, zacznie w pewnym momencie współodczuwać i przejmować się sprawą - wiedząc doskonale, że jako jednostka, zbyt wiele nie zdziała, będzie o tym śnić po nocach i za każdym razem wybuchać płaczem.
To co odczuwamy to "sposób", w jaki odbieramy innych i samych siebie, no i to, jak reagujemy na świat. Możemy być wrażliwi na różne zjawiska. Powyżej podałam przykład krzywdy, lecz można być wrażliwym na czyjąś urodę, piękno natury, ale też na ból, cierpienie czy ocenę samego siebie i taaaak dalej. To wbrew pozorom bardzo obszerny temat...
Ale chyba uznacie za ciekawe, że na "identyczny bodziec" każdy z nas może reagować inaczej? – zależnie od osobistego poziomu wrażliwości czy skojarzenia, jaki dany impuls w nas wywołuje.
Nie wiem czy wiecie, ale są różne rodzaje wrażliwości. Tak tak, ona ma rodzaje - szok.
Jest taka odsłona wrażliwości jak sensoryczna. Czyli taka, w której reagujemy na otaczający nas świat zmysłami. To akurat ma sens, lecz niestety terminologia jest trudna i ja to rozumiem.
Jest też wrażliwość, która dotyka tylko i wyłącznie podłoża emocjonalnego - czyli samych emocji. No na przykład to jak ktoś się do nas uśmiechnął lub krzywo spojrzał, przyniósł nam kwiaty lub nie przyszedł na jakieś tam ważne dla nas spotkanie. Samo pojęcie „wrażliwość emocjonalna” kojarzy się raczej negatywnie, dlatego tak wiele związków np. się rozpada "-nic się nie dzieje, a ona wpada w histerię"- taka pierdoła z życia codziennego, a on już rozdrażniony. Ale nie sądzicie, że to jednak wrażliwość wzbogaca życie partnerskie? Bo jednak dzięki niej jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć drugą osobę i lepiej odpowiedzieć na jej potrzeby. Noo... pod warunkiem że spotkają się osoby o podobnym poziomie wrażliwości. Jeśli nadwrażliwiec spotka się z "chłodziakiem?" (sory, nie wiedziałam jak to określić), to trudno o wzajemne zrozumienie, na zasadzie „syty głodnego nie zrozumie”. Wtedy różne poziomy wrażliwości stają się przeszkodą.
Myślę, że troszkę wam to zobrazowałam i bardziej jesteście w temacie. Na pewno do tematu wrócę. Domyślam się, że nie chce się nikomu czytać esejów na temat wrażliwości, bo jednak jak już wiemy...każdy ma inny level. Póki co jednak, życzę miłego wieczoru i spokojnej nocy, zbliża się 21:00, więc czas się co nie co zrelaksować.
Do zobaczonka.

Pięknie to napisałaś, pozdrawiam <3
OdpowiedzUsuńDziękuję Kubo. 😻
Usuń