Z zamkni臋tymi oczami, samotnie ta艅czy艂a,
a pod ni膮, mg艂y dusz, oszkli艂a si臋 ziemia,
na ka偶dy jej krok, cia艂a ruch,
dr偶a艂 ka偶dy - najmniejszy i wi臋kszy duch.
Rozmowy urwa艂a, tak smutne – niesko艅czone,
Otar艂a swe oczy od p艂aczu zm臋czone,
unios艂a g艂ow臋, poczu膰 chcia艂a wnet -
wiatru tak d藕wi臋cznego, jak strzy偶yka 艣piew,
Tyle trwa艂a cisza - ile trwa艂 jej sen.
Zagubi艂a wszystkie pozytywki, pu艣ci艂a sznury,
czerwonolica, 艂upi膮c w lalkach dziury,
nie jest jak one, pust膮 bez wyrazu -
wyszyt膮 z艂ot膮 nitk膮, z niewidoczn膮 skaz膮.
Nuci艂a pie艣艅, po drodze, tak, by nikt nie s艂ysza艂,
Stroi艂a miny, tak, by nikt nie widzia艂,
To wszystko jej, to wszystko by艂o dawno i nie…
Ju偶 cicho, ju偶 spokojnie, to by艂 tylko z艂y sen.

Komentarze
Prze艣lij komentarz