
Oczekiwania nie zawsze idą w parze z rzeczywistością. - lecz to już większość z nas wie.
Nie nie, wcale nie jest tak, że akurat Ty nie musisz tego przeczytać!
Chcę poruszyć ten temat ponieważ chcemy i pragniemy rzeczy i ludzi, trwając w obłudzie – w chmurze nie wiadomej, która jest w naszej głowie co niekoniecznie styka z tym co się dzieje tu i teraz.
Ale kiedy oczekiwanie ma iść w parze z szacunkiem… tutaj już pojawiają się schody, prawda? Chcę i oczekuje szacunku od osób, które są dla mnie ważne i to jest dość prosty schemat naszego myślenia. Każdy powinien oczekiwać tego, że ludzie będą go szanować, ale nie zapominajmy o szacunku wobec nich samych. Po prostu, szacunek jest bardzo ważny ok? Zależy mi to wpajać wszech wobec, z uwagi na częste zaniedbywanie tego. Wszystko potem sprowadza się do złych nawyków, a po co popełniać cały czas jakieś błędy...
A więc powoli...o co tu chodzi?
Chcesz wolności słowa? Pilnuj tego.
Oczekujesz tego, że ludzie będą szanowali twoje zdanie, co jest całkiem naturalne?... a nie na każdym kroku jak to zwykle bywa – negowali je/chcieli zmienić? Jeśli ulegniesz błędnym ludzkim sugestiom zabijając swoją to popełnisz błąd. Doradzenie a manipulacja nie mają między sobą znaku równości. Skoro ktoś chce zmieniać twoje zdanie i narzuca własne bez swobodnej wcześniejszej dyskusji (metodą - bo tak i &%@!), to raczej nie wróży to nic dobrego...Nie mówię o tym, że nie można wypowiedzieć się indywidualne na jakiś temat, ale trzeba to robić umiejętnie. Bo chyba nie chcesz mi powiedzieć, że pozwoliłbyś akurat na taką ewentualność hien, które rzucają się na twoje zdanie jak na padlinę...? Trochę walcz o swoje lub trzymaj się swojego. Oczywiście nie chodzi mi o to, że kiedy nie mamy racji, mamy tej racji bronić, ale jeśli mamy wyrobione zdanie na jakiś temat, to niech ono będzie naszym wyrobionym zdaniem. Dalsza przyswajalność i elastyczność na poglądy innych ludzi to już lvl wyżej.
Wyobraź sobie…zmieniać zdanie za każdym razem kiedy poznacie kogoś nowego tylko dlatego, że on tak chce. Kim byśmy wtedy byli? No właśnie… trudne pytanie prawda? Ale zamiast się głowić, spójrzmy prawdzie w oczy. Nie bylibyśmy sobą. Paranoja. Chcemy kogoś szanować i oczekujemy wzajemności? Zacznijmy więc od siebie.
"-Grażynka, uważaj na Kryśkę, bo ona ostatnio podpaliła mi wycieraczkę. (Wcale nie podtrułam jej psa, który srał mi za każdym razem na trawnik)... ale uważaj bo Tobie też może zrobić coś szalonego!"
-Kobito, pewnie, będę mieć to na uwadze. (tymczasem szuka w telefonie numeru do psychiatry by potem podsunąć sąsiadce wizytówkę...)"
Chyba dość dobrze to ukazałam ^
A w miłości?
Spójrzmy może na pierwowzór miłości. Każda kobieta, czy mężczyzna, ale i w ogóle partnerzy - oczekują od siebie szacunku, wyrozumiałości i akceptacji. Jakbyśmy tego jako owi „partnerzy” nie robili to związku by nie było prawda? Nie miałby wtedy sensu, tzw. kwestia czasu. Zmieniając na siłę czyjeś rozumowanie, nakłaniając do naszego – tracimy powoli kogoś na kim nam zależy. Pomimo tego, że intencje mieliśmy dobre. - Taaaak, nawet wtedy. Nie będę wymieniać ewentualności jakimi jest np. dojrzałość, bo z tego idzie zrobić niezły osobny temacik. Wracając...
Może i słuszne jest DLA NAS to co MY uważamy, ale może ograniczać i niszczyć drugiego człowieka. Chcemy być i kochać zaprogramowanego robota, czy naszą inną różniącą się w ciekawy sposób drugą połowę? Zaakceptujmy to jaki jest. Inność to nie wada. Przecież chcemy, żeby był sobą. Chyba, że już kolejny miesiąc po upływie 6 miesięcy nasz facet czy laska szuka roboty i siedzi nam na głowie...zapewniając, że upojnie szuka pracy grając w strzelanki...to już inna kwestia. Być może pewne rzeczy nam mogą nie pasować…ale wiesz, rozmowa, opinia publiczna zaufanych osób trzeźwe branie sytuacji i najgorzej nie będzie. ;)
Skoro dla tej osoby jest coś ważne, to czemu nie odpuścić i przymknąć oko, skoro to właśnie ta, a nie inna osoba jest dla nas ważna hm? Akceptacja, tolerancja, zrozumienie, wyrozumiałość, kompromis to słowa klucze, które często w miłości mają miejsce, a raczej nie mają, a powinny. Miłość ma dawać wolność, poczucie szczęścia (oczywiście nie mówię, że nie wyrzeczeń, bo wyrzeczenia każdy człowiek ma, czy to przez miłość czy nie i to na dodatek na różnych etapach jego życia) Nawet jak coś wyda nam się dziwne... ale chociaż starajmy się być szczerzy i przede wszystkim asertywni.
Oczekiwać możemy, nie najdroższego samochodu, nie akceptacji rzeczy niedopuszczalnych, nie tego co nam ktoś materialnie da, ale tego co nas dowartościuje mentalnie, duchowo, co da nam ukojenie, polepszy nasz związek, samoocenę, która jest ważna oraz to co nas buduje i to żeby iść do przodu nawet jak będzie ciężko.Tak samo nie bądźmy od razu na "NIE" jeśli ktoś nam coś tłumaczy. Pamiętajmy, że skoro każde z nas jest takim „ułamkiem” a z tą drugą osobą tworzymy „całość”, to powinnyśmy patrzeć na wspólne dobro, na wspólne cele, pomagać sobie wzajemnie przy indywidualnych sprawach, ale i najbardziej na wspólne wartości. Mianowicie chodzi mi tutaj między innymi o ten szargany dziś przeze mnie szacunek, wyrozumiałość (która nie idzie w parze ze zrozumieniem istoty rzeczy i problemu), ale też dowartościowywania drugiej osoby. I już nie chodzi nawet o to, że kogoś kochamy. Zamiast kogoś poniżać tylko za to, że ma swoje zdanie i jakiś swój wyrobiony ważny dla niego pogląd, nie zasługuje on w rezultacie na to, że mamy go traktować gorzej. Dowartościujmy i spróbujmy chociaż zrozumieć, a jeśli nie, to chociaż zaakceptować. Różnorodność poglądów jest… intrygująca. Sztuką jest nie irytowanie się innym poglądem, a fascynować nim. To, że ktoś myśli innymi kategoriami niż my, powtórzę... nie czyni go gorszym, a jeśli nam na nim zależy, to nie zmieniajmy go i tego jaki jest. Wszystko ma swój urok. :) Powinniśmy pogłębiać i poszerzać swoją wiedzę i doznania dotyczące poznawania tego jak bardzo człowiek jest interesującą istotą i jak różni jesteśmy. Akceptujmy inność póki kogoś nie krzywdzi.
Trudny temat jakim jest religia...
Problem pojawia się również kiedy natrafimy na kogoś, kto jest innej wiary. Najprościej powiedzieć mu, że w to co wierzy to brednie, albo, że nasza wiara to ta prawdziwa i rzetelna (lub jej brak).
Nie prawda.
Tego typu rozmowa jest niedopuszczalna, bo żadne z nas nie powinno narzucać swojego zdania, skoro wierzeń i poglądów jest w %#!@... i trochę. Jedno nie da spełnienia drugiemu. Krótka piłka. Chyba, że jedno zrezygnuje ze swojej, by zapoznać się z inną... to już inna bajka, ale czy godna poświęcenia…? Niech każdy decyduje za siebie. Lecz nie bójmy się odkrywać i akceptować innych ludzi, których wyróżnia chociażby wyżej poruszona wiara. To nie jest takie trudne. Wystarczy poćwiczyć poziom irytacji i regulować ciśnienie, a nawet katolik i z satanistą sobie podyskutuje. Hihi

Podsumowując...
Ej, ale chyba każdy lubi słyszeć, jaki to on jest wartościowy, jaki ciekawy dla nas, w pozytywny sposób oczywiście. Co jest serio bardzo miłe, jeśli jesteśmy szczerzy w ocenie. Szanujmy się, pokazujmy to, akceptujmy, próbujmy rozumieć, a nie negować na każdym kroku, nauczmy się doceniać. Bo czasem człowiek ma tendencje do kopania wśród kamieni mając obok siebie diament…

Gify: Skins
Komentarze
Prześlij komentarz